środa, 11 września 2013

Pikniki i szorty, porzuć miasto i chodź.

Tytuł najbardziej niekonsekwentnej blogerki roku mógłby trafić w moje ręce i nie wzbudziłoby to żadnych kontrowersji.
Cóż, przerwa pozwoliła mi zdystansować się do tego, co w blogosferze niefajne i niemoje. To co uwierało na ten moment kompletnie mnie nie rusza, ludzie mają niezbywalne prawo do bycia idiotami, do emanowania tym w internecie też. Tak w ogóle to nie planowałam ani przerwy, ani powrotu, idę za odczuciami (brzmi to zdecydowanie za bardzo zen) i nie zmuszam się. Trochę bardziej ogarniam neurotyzm i poczucie zażenowania, wiem, czym blog ma być. Jest dobrze. A kliknięcie w "nowy post" dawno nie było tak ekscytujące.

Na zdjęciach Anio w pięknych okolicznościach przyrody. Łapię słońce bojąc się, że to ostatni raz w tym roku. Pikniki i szorty, porzuć miasto i chodź.

czwartek, 23 maja 2013

Masło orzechowe + banan

Nic nie smakuje w za dużych ilościach tak dobrze jak masło orzechowe, koniec kropka. W ramach fazy "jestę kucharką" czasami zostawiam jednak jakąś biedną łyżkę na dnie słoika i robię sobie taki koktajl.



Do jego wykonania będą potrzebne:
  • szklanka mleka sojowego/ryżowego waniliowego
  • pół banana
  • duuuża łycha masła orzechowego
Zmiksuj wszystkie składniki i smacznego.

piątek, 17 maja 2013

apocalypse team

Gdy tylko po raz pierwszy go zobaczyłam, wiedziałam, że takiemu t-shirtowi się nie odmawia.
Swoją drogą to zabawne, jeszcze niedawno t-shirty były moją "opcją ewentualną", teraz ich kolekcja rośnie i rośnie, odwrotnie proporcjonalnie do ilość koszul, spódnic, sukienek i takich tam, rozumiecie bardziej ęlegnckich rzeczy. Z tyłu liceum z przodu muzeum i narka-parka w rozmiarze 50.


poniedziałek, 13 maja 2013

Poniedzialek. Jedzenie. Lanczyki


1. koktail, kanapka, naleśnik, pomarańcze i nerkowce, seler, sałata, oliwki 2. fantastyczna brukselka z kiełkami, marchewka, pomarańcza 3. orzeszki, figi, kawałek ciasta, omlet ze szpinakiem, sałata, kuskus, jabłko, koktail, herbata.

Przepis na fantastyczną brukselkę jest fantastycznie prosty. I nie mów, że nie lubisz brukselki, bo ta brukselka, a rozgotowane coś z zupy jarzynowej to dwie różne sprawy. Bardzo różne sprawy. Może ten przepis nie zapewni Ci precyzyjnej wiedzy jak ja przygotować, ale na pewno pojęcie o moim dygresyjnym i chaotycznym stylu pisania, gotowania i tak właściwie życia.
  •  Obierz wybraną ilość brukselki z wierzchnich liści, pokrój na ćwiartki (tak mniej więcej, jedno z moich ulubionych powiedzeń to "z tego się nie strzela" i jest to właśnie jedna z rzeczy z których się nie strzela. jedzenie).
  • W międzyczasie rozgrzej ilość oleju adekwatną do ilości brukselki. A na oleju adekwatnie do pory dnia i własnej towarzyskości rozgrzej odpowiednia ilość czosnku.
  • Wrzuć brukselkę na olej, posmaż trochę. Polej ja sosem sojowym i sokiem z cytryny. Posyp curry.




poniedziałek, 22 kwietnia 2013

lunch boxowe poniedziałki

1. nerkowce, figi, kasza gryczana z dodatkami; 2. jabłko, banan, marchewka, herbata, krakersy, czekoladka, sałatka (zestaw na bogato :P); 3. ciastko, figa, grzanki i sałatka do nich

Co dziś byście zjedli?

niedziela, 21 kwietnia 2013

pozdro Ola

Bluza ta powstała co prawda na zamówienie, ale jak najbardziej wpasowałaby się w moja szafę. Ma przedłożone przody i reglanowe rękawy. A koszula nosi nazwę U_Cioci_na_imieninach, a podstarzałego irokeza zamieniłam na grzyba.


poniedziałek, 4 marca 2013

Lunch boxowy poniedziałek- pytania i odpowiedzi

  photo lunchboxideas2_zps99d50740.jpg
 1. Buła własnego wypieku, sałatka ze szpinaku, sera pleśniowego i papryki, jabłko, banan i pomarańcza; 2. zielona herbata, banan, sałatka, kotlety brokułowe, ziemniaki; 3. ryż z curry, seler naciowy, grapefruit

Mówię wam, zwalniający w niedzielę wieczorem internet to pierwszy wróg poniedziałkowych postów. z tygodniowym opóźnieniem mam dla Was post o lanczboksach i trochę o moim sposobie odżywiania. Formułę pytań potraktowałam dość lekko, raczej jako sposób na uporządkowanie treści. to zabawne, ale czuję, że jeszcze nigdy nie napisałam na blogu tyle o sobie, co w poście o jedzeniu. Prośbę przepisy na ciastka z mikrofali potraktowałam poważnie, teraz będę zapisywała przepisy żeby mi nie pouciekały i podzielę się nimi gdy już trochę ich zgromadzę.
  • Pytanie numer jeden, 99% pytających chce wiedzieć....Gdzie kupiłaś ten pojemniczek?
Znalazłam go w jednym z tych staromodnych sklepów z artykułami gospodarstwa domowego.
  • Czy się sprawdza? Jest szczelny? Polecasz?
Niestety nie jest idealny, od dłuższego czasu planuję zmianę na coś lepszego, jakoś do tej pory jeszcze się nie zebrałam. Nie jest szczelny co jest głównym problemem. Tak więc rekomendowałabym coś innego.
  •  Co w takim razie byś polecała?
Zwróciłabym uwagę przede wszystkim na szczelność, dostosowanie kształtu do możliwości torby/plecaka (dla celów jedzenia na wynos lepiej nie wybierać płaskich pojemników, gdyż trudno będzie je upakować), no i oczywiście bajery w stylu pojemniczka na sos. Warto też zastanowić się jaka pojemność jest potrzebna żeby nie nosić półpustego pojemnika/ nie pakować jedzenia w dodatkowe pojemniczki, torebki, duperelki...
  • Masz czas rano na układanie sobie jedzenia na wynos?
Wbrew pozorom nie jest to takie czasochłonne, choć pewnie zajmuje więcej czas niż zrobienie kanapki. Mój rozkład dnia umożliwia mi na szczęście wygospodarowanie tych paru minut na zrobienie sobie jedzenia na resztę dnia (najlepiej funkcjonuję kładąc się spać o 22 i wstając przed 7). Poza tym po prostu to lubię, pozapoza tym jest to element dbania o siebie.
  • Nie jesteś głodna? To co pakujesz starcza ci na cały dzień? 
Bywa różnie. Niektóre pojemniczki są bardziej sycące, niektóre mniej, nie zawsze potrzebuję jedzenia na "cały dzień". A czasami zjadam to, co sobie przygotuje z łakomstwa, a później jestem głodna. Może nie powinnam robić sobie tak dobrego jedzenia?
  • Jesteś wegetarianką?
Tak! W pewnym sensie lanczboksowa seria to dla mnie sposób na pokazanie, że pytanie które notorycznie słyszę gdy ktoś się o tym dowiaduje czyli "NO TO CO TY JESZ?!" jest najdelikatniej rzecz ujmując głupie i świadczy o braku wyobraźni.
  • Największy lanczboksowy fail?
Wszystko, co z niego wyciekło czyli na przykład sos sałatkowy albo jogurt. Torba pachnąca jogurtem nie jest szczególnie faszyn, glamour też nie.
  • Gdybyś miała wybrać ostatni posiłek przed śmiercią co by  to było?
Wegeburer z majonezem. Uwielbiam wegetariański fastfood, a połączenie kotleta z majonezem to mój numer jeden. Dodatkowo zażyczyłabym sobie masło orzechowe, równie uwielbiam.