niedziela, 7 lutego 2010

Under pressure

sobota, 30 stycznia 2010

Co złego to nie ja

Wczoraj ubierał mnie brat (w sensie mówił mi co mam założyć). Wybrał spodnie "lepiej nie zakładaj legginsów, w spodniach będzie ci cieplej" i naszą wspólną koszulę.
Jest na tyle zimno i słono na dworze, że noszę ciągle te same zimowe buty. Nie mam potrzeby ich pokazywania, a Wy ich oglądania. I dobrze się składa bo zrobienie zdjęcia na tle ściany to na ten moment najlepsza opcja.


czwartek, 28 stycznia 2010

-10°C

rajstopy, skarpetki, legwarmersy, legginsy, tunika, druga tunika, sweter, żakiet. Naszyjnik.



Ten sam materiał co w przedostatnim poście ;)

sobota, 23 stycznia 2010

hm, hm

Słońce świeci, czujecie to? Nie muszę pić, nie muszę, nie muszę jeść, nie muszę nawet spać.







Uszyłam tę sukienkę sama. Uszyłam ja z zasłony. Zajęło mi to kilka miesięcy. Gdy zaczynałam byłam nią podekscytowania i do mnie pasowała. Teraz "mam ambiwalencję". Znalazła się na trashion.pl Znalazła się też na głównej stronie burdastyle i zrobiło mi się głupio, że nie ma jej na blogu. Jak to podsumował mój brat "łał, to tak jakby twój demot wszedł na główną!"


Zapomniałam wspomnieć, użyłam wykroju 113 z Burdy 8/2009.
Nie mam możliwości zeskanowania go niestety.

poniedziałek, 18 stycznia 2010

Ebony and ivory and dancing in the street

Tak więc jestem.
Elementem dnia jest kamizelka (albo coś jak kamizelka). Był to moje pierwsze szycie z wykroju i bez pomocy mamy. Zaczęłam ją... jakiś rok/ dwa lata temu? Na każdy projekt przyjdzie czas. cierpliwość jest wskazana.
Nie jestem w stanie skomentować ostatniego zdjęcia.
Powinnam się teraz uczyć, wiecie?






środa, 13 stycznia 2010

Nie to żeby była to jakas nowość

Niestety mam jakiś problem ze zmobilizowaniem się do prowadzenia tego bloga. Nie to, że z niego rezygnuję czy coś, tak tylko się usprawiedliwiam i daję znak, że żyję.

A tutaj na przykład możecie przeczytać co mam do powiedzenia na rożne przeróbkowe tematy. Może wyszło to trochę nieskładnie ale myślę, że uchwycicie sens.

czwartek, 31 grudnia 2009

"Ania
18:05:35
teraz juz ide przyszykować kreację

18:05:49
myslałam o jakiejs sukni na kole

18:06:07
na halce i z gorsetem

18:06:17
kupie tez małego pieska do torebki

18:06:26
jako gadżet"




Jak widać na zdjęciach suknia na kole przekroczyła moje możliwości. Przerobiłam za to t-shirt na coś asymetrycznego i dziwnego i uszyłam zawiły komin z sukienki z lumpka.
Jeśli mam być szczera sylwester nie jest moją ulubioną okazją w roku, co może trochę usprawiedliwia bolesną kasualowość tego w co mam zamiar się ubrać.

Udanej imprezy w każdym razie. Nie mieszajcie.