Na moje szczęście książki pojawiły się na ostatnim fashionweeku i po dość długim dreptaniu wokół nich i przedyskutowaniu wszystkich za i przeciw z fashion soulmate zdecydowałam się na drugą część. Jest to na pewno najdroższa książka tego formatu jaką kupiłam (pomyśleć, że żuliłam na takiego Cialdiniego, pff), ale na pewno nie żałuję. Jest to zupełnie inna jakość niż takie na przykład burdy. To co najbardziej mi się w niej podoba to duża doza samodzielności i kreatywności "wymaganej" od użytkowników. Autorka raczej rzuca pomysły z którymi możesz zrobić co chcesz niż prowadzi przez wszystkie etapy powstawania danej rzeczy. Jest tez drugi koniec kija- powstawanie ubrań trwa dość długo, wszystko trzeba opracować samemu, pamiętać o zapasach na szwy, rozkminić co po kolei, MYŚLEĆ, MYŚLEĆ, MYŚLEĆ... Dla mnie są to plusy, od dłuższego czasu chciałam wgłębić się w mroczne meandry konstrukcji i trooochę mi się to udaje, choć mam świadomość, że jak na razie jest to tylko dotknięcie tematu.
Próby zrozumienia jak skonstruować rękaw na podstawie starych książek o konstrukcji jak na razie skończyły się niepowodzeniem. Do śmierci będę szyła kimonowe :P.

Na zdjęciach moja interpretacja pomysłu węzełkowego. Materiały to 99%recyklingu- nie przeczę, ekspres i nici były nowe.











