czwartek, 19 stycznia 2012

it's a kind of (pattern) magic

O książkach z serii pattern magic wiedziałam od dawna. Przeglądałam fragmenty w internecie, wzdychałam, zazdrościłam blogerkom które je miały. Niektórzy starsi ludzie mają młode dusze, niektórzy młodzi ludzie mają stare wnętrze, a ja na pewno należę do tej drugiej kategorii i chęć posiadania tej książki mimo że ogromna nie była w stanie przełamać mojej rezerwy do zamawiania czegoś z zagranicy, "a bo to trzeba by mieć takie specjalne konto, co? Chyba, nooo, coś w tym stylu, może się zdrzemnę?".
Na moje szczęście książki pojawiły się na ostatnim fashionweeku i po dość długim dreptaniu wokół nich i przedyskutowaniu wszystkich za i przeciw z fashion soulmate zdecydowałam się na drugą część. Jest to na pewno najdroższa książka tego formatu jaką kupiłam (pomyśleć, że żuliłam na takiego Cialdiniego, pff), ale na pewno nie żałuję. Jest to zupełnie inna jakość niż takie na przykład burdy. To co najbardziej mi się w niej podoba to duża doza samodzielności i kreatywności "wymaganej" od użytkowników. Autorka raczej rzuca pomysły z którymi możesz zrobić co chcesz niż prowadzi przez wszystkie etapy powstawania danej rzeczy. Jest tez drugi koniec kija- powstawanie ubrań trwa dość długo, wszystko trzeba opracować samemu, pamiętać o zapasach na szwy, rozkminić co po kolei, MYŚLEĆ, MYŚLEĆ, MYŚLEĆ... Dla mnie są to plusy, od dłuższego czasu chciałam wgłębić się w mroczne meandry konstrukcji i trooochę mi się to udaje, choć mam świadomość, że jak na razie jest to tylko dotknięcie tematu.
Próby zrozumienia jak skonstruować rękaw na podstawie starych książek o konstrukcji jak na razie skończyły się niepowodzeniem. Do śmierci będę szyła kimonowe :P.



Na zdjęciach moja interpretacja pomysłu węzełkowego. Materiały to 99%recyklingu- nie przeczę, ekspres i nici były nowe.

niedziela, 15 stycznia 2012

rozmaitości w sosie własnym

czyli zdjęcia z czasów gdy okoliczności były dla mnie bardziej łaskawe i byłam przez to trochę bardziej żartowna, lub też chociaż rozchichotana. Wspominam z nostalgią, zmieniło się wszystko od braku beztroski po brak Walking Dead, marność nad marnościami i tak dalej.







+ kilka nowo odkrytych wartych polecenia blogów jeden kuinarny, drugi przemysleniowo-kulinarno-inspiracyjny i trzeci modowy. Kolejność przypadkowa.

+co sądzicie o nowym wyglądzie blogaskaa?

wtorek, 10 stycznia 2012

bold & recycled episode 2

Łiii! Tak jak wspominałam wczoraj Skończyłam! W przypływie większego entuzjazmu może zrobię jakąś instrukcję "jak zrobić naszyjnik z guzików", na ten moment nie bardzo to widzę, jestem zmęczona wszystkim co jest związane z robieniem czegoś wokół tego projektu.






Wyczyściłam dom z pokoleń metalowych guzików chomikowanych przez kilka pokoleń zbieraczy. Mieli racje mówiąc, że kiedyś jeszcze się przydadzą.

Dla zainteresowanych wersja "przed"

poniedziałek, 9 stycznia 2012

krata i inspiracje

Byłam w połowie zakładania dżinsów do tej koszuli gdy przypomniałam sobie o mojej nowej idolce i tym, że dobrze byłoby wykrzesać z siebie chociaż minimum inwencji. Śpieszę uściślić, że nie chodzi mi o kopiowanie jej (lub czyjegokolwiek) stylu. Mam na myśli raczej inspirację, takie właśnie "co masz zamiar zrobić z tymi dżinsami? Można fajniej, przypomnij sobie....". Zrezygnować z buciorów chyba nie umiem, noszę z uporem maniaka do wszystkiego.

No dobra, tak naprawdę jeśli dobiję zaawansowanego wieku chcę być nią!
I tak naprawdę ta koszula z dżinsami też wygląda fajnie, wypróbowane.




skirt and bag made by me, rest second hands


Ps: Dobre wieści! Skończyłam ten śliniak i jak tylko wyzdrowieję (i umyję włosy) pokażę wam go w wersji skończonej

czwartek, 5 stycznia 2012

Wyrzucać/ nie wyrzucać?

Porządek w szafie to świetna sprawa. Po co gromadzić ubrania których i tak nie noszę. Przepływ energii jest blokowany przez nadmiar. Przez 80% czasu nosimy 20% naszych ubrań...

Wszystko pięknie, ale co z rzeczami które odkrywam ponownie po długim okresie ignorowania ich?






Tak, to ona była wcześniej spódniczką

niedziela, 1 stycznia 2012

getting bored with too much black?

Tym co ostatnio najbardziej mnie cieszy w rozległej i jakże ważkiej dziedzinie ciuszków/ mody/outfitów jest czarna całość. A bluza pożyczona od Chłopaka cieszy mnie podwójnie, ten ramoneskowy kształt, bluzowa miękkość i lekka zadużość + gwiazdorskie ledżinsy bo całość w jednym (nie)kolorze jest najfajniejsza gdy przegryzają się w niej różne materiały.










Aha, zapomniałabym, nowe początki są dobre, a nowy rok to mocny nowy początek, życzę Wam startu w lepsze. No i oczywiście braku burz słonecznych

niedziela, 25 grudnia 2011

wszystkiego

Ta wersja kosi wszystko i monopolizuje moją świąteczna playlistę

A w nowym roku postaram się nie być tak bezsensowną blogerką. Nie to, żebym sobie wrzucała, ale jeśli wchodzę na własnego bloga tylko po to żeby skorzystać z linków? Prooosze Cie (to przeczytajcie sobie w pańciowatym stylu :))