aniomatronika: grudzień 2010

poniedziałek, 20 grudnia 2010

Big jumps

W poprzednim poście napomknęłam o czapce Yeti, oto i ona. Od jakiś trzech sezonów zimowych zastanawiałam się nad noszeniem jej. Zgodnie z relacją Taty "nie byłem już maluchem gdy Mama ją kupiła", obstawiamy lata siedemdziesiąte. Jest (czapka, nie tata albo babcia) potwierdzeniem tezy o tym jak ubranie wpływa na noszącego. Gdy zdecydowałam się ją założyć pierwszy raz poczułam nowy wiatr i pewność siebie. I dużo innych dobrych rzeczy (tak, za dużo myślę)

Sukienka którą widać to moja studniówkowa kreacja. Jest naprawdę, naprawdę ładna, pewnie dlatego miałam ja na sobie do tej pory dwa razy łączenie ze studniówką. Dziś rano pomyślałam, że szkoda tak traktować rzeczy które tak mi się podobają. I oto jest, założona pierwszy raz od tak, polubiłyśmy to i ja i sukienka.












Czapka: vintage
Sukienka: uszyta przez moją mamę (jak będę duża też będę tak dobrze szyła)
Buty: Deichmann






Miałam napisać coś o byciu zimną suką bez serca (zimną suką wegetarianką bez serca) ale chyba po prostu nie chcę. Ja uważam, że noszenie starej czapki z prawdziwego futra jest w porządku bardziej niż kupno nowej z tworzywa w sieciówce, ktoś może się nie zgodzić. I to chyba tyle, nie musimy się zgadzać.

niedziela, 12 grudnia 2010

galaktyczny Pollock

Jakiś czas temu w ramach łączenia przyjemnego z pożytecznym poszłam z Kocem na lumpy. W planach miałam zdobycie płaszcz/swetra. Skończyłam z niepraktyczną tuniką. to wszystko przez Koca, powiedziała mi, że kojarzy jej się z Gwiezdnymi Wojnami (dla mnie jest to zawsze +20 do "kup mnie"). W każdym razie robienie zdjęć na bloga jakoś wyjątkowo mi nie idzie, a mam w zanadrzu czapkę Yeti, czyli nie byle co. I rzeczy dłuższe z tyłu niż z przodu bardzo do mnie przemawiają.





poniedziałek, 6 grudnia 2010

niedziela

Zima po raz olejny zaskoczyła. Tym razem nie tylko drogowców ale też mnie. Przez pierwsze trzy dni padania śniegu mój organizm był tak zszokowany zmianą temperatury o te dobrych kilka stopni w dół, że instynktownie poszłam w klimaty "byle ciepło" (nie wiem kiedy poprzednio miałam na sobie dżinsy trzy dni pod rząd). Swoją drogą obserwowanie swoich ubraniowych wyborów- to czemu przez dwa tygodnie nie mogę nie nosić jednego swetra, przestałam nosić dżinsy i tak dalej, to chyba najciekawsza dla mnie rzecz z całej, szerokiej dziedziny jaka jest "moda".









Na drugim zdjęciu jestem bogatsza o wierzchnią warstwę, a na trzecim i czwartym prezentuję walory wdzianka (może to bluza, może to coś innego sama nie wiem), w kolejności kształt rękawów i paseczki.