W jakże ważkim temacie "co pasowałoby do tego płaszcza" rozwiązaniem wypracowanym żmudną metodą prób i błędów jest "wtf, jest zimno, COKOLWIEK". Aczkolwiek komin wyprodukowany przez moją mamę zdecydowanie wygrywa z jakimikolwiek innymi opcjami. Tak swoją drogą nie spodziewałam się jak zimno jest w głowę gdy ma się tak krótkie włosy. Jakaś jej ochrona to prawdziwy must have sezonu.
A tytuł, to jest to mój ulubiony cytat z Musierowicz. Urocza obrzydliwość.


mi się podoba a Twoja Mama to zdolniacha jak widać to dziedziczne,
OdpowiedzUsuńpozdrawiam
tak jak i zaawansowane chomikowanie wszystkich przydasiów
Usuńkomin fajowy, kolorek bardzo pasuje :)
OdpowiedzUsuńświetny komin! podoba mi się tutaj, więc obserwuję :)
OdpowiedzUsuńcudowny komin!
OdpowiedzUsuńcuuudnie :)
OdpowiedzUsuńFantastyczny komin, nie ma jak ręczna robota :)
OdpowiedzUsuńświetne zdjęcia :))
OdpowiedzUsuńKocham ten komin. Musierowicz mniej. W sumie wcale.
OdpowiedzUsuńja (już) też nie, ale kiedyś się kochało i cytat został.
Usuńzapisałabym się do Twojej mamy na nauki! Podziwiam talenta:)
OdpowiedzUsuńAhh zazdroszczę Ci krótkich włosów :), a komin oczywiści zajebisty!
OdpowiedzUsuńW tym momencie przypomina mi się często wypowiadane przez mojego tatę słowa na widok moich włosów: "ho-ho, w takich włosach to na pewno ci w zimie ciepło, co?".
OdpowiedzUsuńChyba rzeczywiście nie doceniam zasług moich włosów.
A kolor komina iście nieziemski! Pani mama Ani rzeczywiście zdolniacha.
twoje włosy muszą być perfekcyjne do zimowej ochrony przed mrozem, idealna izolacja :D
UsuńA teraz Helena J.Ł. oraz powalająca ciekawostka dnia!
OdpowiedzUsuńMusierowicz jest siostrą naj-rodzeńszą Barańczaka Stanisława (tak, pana wierszoklety)
Czyżby to był cytat o garderobie kuzynki Joanny, hę? ,,W nosie''- phi i o losie, cóż za PRL-owska ohyda, doprawdy!
Ej, komin ekstra, ale chyba wolałam płaszcz saute z bielą rajstop i włosów!
I a propos włosów, prawda to szczera, raz jeden kiedy miałam jeża a la Sinead O'Connor byłam przeziębiona co dwa tygodnie, bo nie znosiłam czap (bez włosów wygląda się w nich jak z oddziału onkologicznego)
Dwa razy w tygodniu to niezły apdejt, choć NIEKTÓRZY wykrzesują z siebie posty codziennie,hihi
jako apdejtująca dwa-trzy razy w miesiącu podziwiać mi jeno zostaje
mua!
regularne 2 razy w tygodniu pozostają zawsze w sferze planów.
UsuńTeż wolałam go saute, ale jeszcze bardziej wole jak jest mi ciepło i przy pewnych temperaturach... A o ciekawostce wiedziałam, phi, kiedyś się było fanką Musierowicz
Tak, jest w Tobie coś z Gabrysi. Siła i odwaga.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię Twojego bloga, jest on jedynym odwiedzanym przeze mnie regularnie. Czerpię z niego nie inspiracje modowe, ale właśnie tę siłę, potrzebną aby się przeciwstawiać, nie pędzić głównym nurtem.
Fajno, że nie porzuciłaś blogowania na stałe!
błagam tylko nie matka polka Gaba! A tak poza tym dziękuje bardzo :)
UsuńSuper. Chciałabym wyglądać tak fajnie w takim czymś.
OdpowiedzUsuń